środa, 24 października 2012

poszukiwaczka

jadąc z przedszkola już z pustym tyłem postanowiłam pojechać dłuższą trasą do domu, bo a nuż jakaś oferta pracy się trafi... no i się trafiła , na szybie sklepu z obuwiem wisiała karteczka "szukamy sprzedawców" długo nie myśląc wyszukałam miejsce parkingowe i podreptałam podpytać co i jak.
okazało się że praca na pół etatu, i każdą sobotę, i nawet nie wiem jak to ubrać w słowa i... 1500 brutto na cały etat więc jak to jest pół etatu to 750 brutto, nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać, przecież za te grosze to się nawet umrzeć nie opłaca bo cię dobrze do trumny nie ubiorą za 550zł.
 pani z która rozmawiałam robiła taką straszną łaskę odpowiadając mi na pytania, że odniosłam wrażenie że staram się o posadę za najwyższą krajową a nie najniższą.
podziękowałam i z drwiącym uśmieszkiem udałam się do wcześniej nagrzanego i cieplutkiego autka.

nowy post

to już kolejny pomysł na bloga, za każdym razem wydaje mi się taki nie dokonały...
może tym razem będzie inaczej.
i jeszcze coś- Gut woła siku, a w trakcie siusiania wyznał mi że -kocha mamusie :-)